Wspomnienie
- Czy gdzieś tu mieszkał? - spytał zaciekawiony Napierski. - Tego dokładnie nie wiem. Może mieszkał na Zamku. Tu jednak - wymownie wskazałem na podziemia jezuickie - pogrzebano go w kilka lat po zgonie jego królewskiego mecenasa. - Ba, ba! Toć to przecież nasz najsłynniejszy poeta laureatus... - I to papieski. A czy pan wie, że to właśnie ów łaciński tytuł Sarbiewskiego pozwolił przed stu laty zidentyfikować grób z jego zwłokami? Ściślej: z jego głową oraz z fragmentami jednej ręki. Może tej samej, którą nakreślił ów ładny wierszyk skierowany do własnej lutni?... - Widzę, że jeszcze się pan nie pozbył swoich nekrofilskich zainteresowań. Przerzućmy się lepiej na weselsze tematy. "Mieszkałem wówczas na Kanonii - w sąsiedztwie nieba..." A gdzie właściwie pański ojciec mieszkał tu w swoich czasach studenckich? - U Szyfmana. Przepraszam: w tej oto kamienicy Staszicowskiej, pod ósmym, którą w 1910 r. kupił Artur Oppman, dzięki funduszom, jakie uzyskał z familijnej fabryki musztardy. - Trzeba przyznać, że tej musztardy nie można się doszukać w jego wierszach.
Wojna .